Najpierw fragmenty wypowiedź Prezydenta Rosji, Dimitrij Miedwiediewa, które sprawiło, że Kirschbaum czytał i oczom nie wierzył:

 

Dzień pamięci ofiar represji politycznych 30 października ustanowiono 18 lat temu. Jestem przekonany, że pamięć o narodowych tragediach jest tak samo święta jak pamięć o zwycięstwach. Ważne, żeby młodzi nie tylko mieli wiedzę historyczną, ale także poczucie obywatelskości. By byli zdolni przeżywać jedną z największych tragedii w historii Rosji. A nie jest to wcale łatwe.

[...]
Trudno sobie wyobrazić skalę terroru, którego ofiarą były wszystkie narody naszego kraju. Szczyt nastąpił w latach 1937-38. „Wołga narodowego bólu” – tak Aleksander Sołżenicyn nazwał nieskończoną rzekę represjonowanych w tym czasie. W ciągu 20 przedwojennych lat unicestwiano całe warstwy naszego narodu. Praktycznie zlikwidowano kozactwo. Rozkułaczono i wykrwawiono chłopów. Represjom politycznym podlegała inteligencja, robotnicy, wojskowi. Prześladowani byli przedstawiciele absolutnie wszystkich wyznań politycznych.
30 października jest dniem pamięci o milionach okaleczonych istnień. O ludziach rozstrzelanych bez sądu i bez śledztwa, o ludziach wysłanych do obozów i na zesłanie, pozbawionych praw obywatelskich za „nie to, co niesłuszne” albo słynne „pochodzenie społeczne”. Etykietka „wrogów narodu” i ich „wspólników” przylgnęła wtedy do całych rodzin. Pomyślmy: miliony ludzi zginęły na skutek terroru i fałszywych oskarżeń. Miliony zostały pozbawione praw. Nawet prawa do godnego pochówku, a przez długie lata ich imiona były po prostu wykreślone z historii.
Do dziś można usłyszeć, że ofiary te można usprawiedliwić wyższymi celami państwowymi. Jestem przekonany, że żadne sukcesy ani ambicje kraju nie mogą być osiągane za cenę ludzkiego życia, bólu i strat. Nic nie może stać wyżej niż cena ludzkiego życia. Dlatego represji nie można usprawiedliwić.
Poświęcamy dużo uwagi walce z fałszowaniem naszej historii. Ale w dziwny sposób uważamy, że chodzi wyłącznie o niedopuszczalną rewizję skutków II wojny światowej. Niemniej ważne jest, żeby pod pozorem obrony historycznej sprawiedliwości nie usprawiedliwiać tych, którzy unicestwiali swój naród.
[...]
Zaakceptować przeszłość taką, jaką była – na tym polega obywatelska dojrzałość. Niemniej ważne, żeby badać przeszłość, przemóc obojętność i próby zapomnienia tragicznych stron historii. Nikt poza nami samymi nie jest w stanie tego zrobić.
Rok temu, we wrześniu, byłem w Magadanie. Stojący tam pomnik „Maska bólu” Ernsta Nieizwiestnego zrobił na mnie wielkie wrażenie. Był przecież zbudowany nie tylko za państwowe pieniądze, ale także z datków. Potrzebne są nam takie miejsca, które będą przekazywać pamięć o przeszłości z pokolenia na pokolenie. Trzeba także szukać zbiorowych mogił ofiar represji, identyfikować zabitych, a w razie konieczności rehabilitować ich. Wiem, że ta sprawa niepokoi czytelników mojego blogu. Nikt oprócz nas samych nie zachowa pamięci historycznej ani nie przekaże jej nowym pokoleniom.


Bez poznania skomplikowanej i pełnej sprzeczności historii nie sposób zrozumieć dziejów naszego wielkiego państwa, nie sposób zrozumieć przyczyn naszych problemów, trudności dzisiejszej Rosji. Ale chciałbym podkreślić jeszcze raz: nikt poza nami samymi nie rozwiąże tych problemów. Nie wychowa dzieci w duchu szacunku dla prawa, szacunku dla praw człowieka, wartości życia ludzkiego, norm moralnych biorących się z naszych tradycji narodowych i naszej religii.
tłum. Marcin Wojciechowski (za www.gazeta.pl)

Po raz pierwszy tej rangi przywódca w Nowej Rosji przyznaje że zabitych były miliony i że nic tej zbrodni nie usprawiedliwia, nawet zwycięstwo nad Hitlerem. Kirschbaum zawsze uważał, że tak długo jak Naród Rosyjski nie będzie w stanie stanąć twarzą w twarz z ówczesnymi zbrodniami, tak długo jak nie znajdzie w sobie siły by wyrazić tamten ból, oswoić go, nazwać, chociażby symbolicznie rozliczyć, odkłamać – tak długo nie znajdzie się miejsce na prawde o Biesłanie, nie będzie mowy o prawdzie o Hołodmorze, nie będzie miejsca naprawdę o Katyniu, Workucie.

Kirschbaum chce zwrócić uwagę na jeszcze jedno zdarzenie, może oderwane od powyższego, ale może niezupełnie:

 

Delegacja Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego przyjechała do Polski na zaproszenie Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski. Sześciu duchownych odwiedziło w dniach 23-26 września m.in. Kraków, Gniezno, Płock i górę Grabarkę. Odprawili modły w cerkwiach w Siemiatyczach i Jabłecznej. Na Jasnej Górze otrzymali z rąk abp. Stanisława Nowaka, metropolity częstochowskiego, oraz o. Izydora Matuszewskiego, generała Zakonu Paulinów, kopię Cudownego Obrazu. „Spełniły się nasze marzenia, że kopia Ikony Matki Bożej Częstochowskiej przybędzie na ziemię rosyjską” – mówił archimandryta Arkadij, przełożony rosyjskiego klasztoru prawosławnego św. Nila na wyspie Stołobienskoje.

W modlitwie Apelowej m. in. w intencji Rosji „aby w niej narodziło się nowe życie” i w uroczystości przekazania Obrazu wzięli udział m. in. abp Stanisław Nowak metropolita częstochowski, o. Izydor Matuszewski generał zakonu paulinów oraz o. Roman Majewski przeor Jasnej Góry. – Bierzecie w swoje ręce tę Świętą Ikonę. Ona przyszła do nas już omodlona na Wschodzie. Ten Obraz łączy dwa wielkie światy. Ta Święta Ikona jest znakiem oddychania dwoma płucami, jak uczył Jan Paweł II. Przez znak tej Ikony Świętej Częstochowa i wasz klasztor w Rosji będziemy duchowo złączeni- mówił abp Stanisław Nowak.


Rosyjscy duchowni prawosławni spotkali się też z abp. Henrykiem Muszyńskim. „Przekazanie kopii jasnogórskiej ikony dla prawosławnego klasztoru jest ważnym krokiem na drodze zbliżenia naszych narodów i Kościołów” – komentował hierarcha. Jego zdaniem gest prawosławnych duchownych jest znaczący i trzeba spojrzeć na niego w kontekście „niezabliźnionych ran” – Katynia, Miednoje i Charkowa. „Oto w miejscu uwięzienia i cierpień tysięcy naszych rodaków zawiśnie wizerunek bliski sercom wszystkich Polaków. Wizerunek ważny także dla Kościoła wschodniego. Będą się przed nim modlić i Polacy, i Rosjanie, katolicy i prawosławni” – mówił abp Muszyński.

 

Po wybuchu rewolucji październikowej klasztor był bardzo mocno ograniczany w swojej działalności duchowej, kulturalnej i edukacyjnej. Przetrwał tak do 1927 r. kiedy został zamieniony przez władze komunistyczne na ośrodek poprawczy dla nieletnich, a od 1939 r. przetrzymywano tu jeńców polskich. We wrześniu 1939 r. w zabudowaniach poklasztornych prawosławnego monastyru założono największy z obozów w których więziono jeńców polskich. Likwidację tego obozu poprzez egzekucję jeńców rozpoczęto 4 kwietnia 1940 roku. W siedzibie NKWD w Twerze rozstrzelano 6295 policjantów, żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, pracowników administracji państwowej, żandarmerii i wywiadu z obozu w Ostaszkowie. Ciała rozstrzelanych zostały wywiezione ciężarówkami do lasu pod Miednoje. W 1991 r. placówka wróciła do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.

 

Taka kolejność, że najpierw trzeba otworzyc oczy i zobaczyć. Grób trzeba opłakać, omodlić, musi się osiąść bo jak poucza w piosence Jan Krzysztof Kelus nadal:

„w tajdze są groby, bez krzyży i zniczy

I białe są karty dziejowych rozliczeń”

 

Czy wreszcie świta jakiś promień w opowieściach Kirschbauma? Czy wreszcie będzie można mówić imionami prawych i godnych? Kirschbaum ma kilka takich grobów w tajdze do odkrycia, opisania. Jestem przecież stamtąd, na nazwisko mam Wiśniewski, babcia i dziadek Zadeberny, prarabcia i pradziadek Szopf z domu Koziuk, urodozna w Sniatyniu, przybyła tutaj gdzie i ja mieszkam długa pętlą – przez Tobolsk. A gdzie Pradziadek Franciszek?