Wyjątek z dziennika placówki wywiadowczej X22 na temat sytuacji na wsi ukraińskiej

 

4 marca 1932

Dr Grekowa opowiadała o nędzy, jaka jest na wsi. Przed paru dniami wysłano jednego pacjenta ideowego [w korespondencji wywiadowczej nazywano tak funkcjonariuszy OGPU lub członka lokalnych władz sowieckich – przyp. Kirschbaum] na wieś dla konfiskaty resztek pozostałych – ten ostatni jednak, stwierdziwszy na miejscu nędzę i głód (chłopi jedzą makuchę zamiast chleba) – wrócił, rzucając swoim pacjentom swoją książeczkę w oczy – powiedział: nie chcę więcej należeć, jeżeli to ma być ideą – przecież my stamtąd pochodzimy sami a zabieramy teraz i skazujemy na głód. Po tym fakcie przyszli do jego domu i odtąd żadnej wieści. Pozostawił żonę i dwoje dzieci.

  

Informacje z konsulatu R.P. w Kijowie dla Pana Posła R.P. w Moskwie – raport z 22 września 1932 zreferowane przez sekretarza Giżyckiego

[…]

Na tle głodowym miały miejsce liczne wypadki ludożerstwa, dla orientacji podaję kilka z nich:

  1. We wsi Mołojeckie, rej. Buki chłop, Wiktor Siwaczenko, zarżnął dwoje dzieci, które częściowo zjadł, a częściowo sprzedał na rynku. Siwaczenko został aresztowany i władze miejscowe ogłosiły go za niepoczytalnego.
  2. We wsi Chorkówka, rej. Buki matka Zacharczenko zarżnęła syna Borysa i karmiła nim resztę swoich dzieci
  3. We wsi Kiszczyńce znaleziono czteroletnie dziecko usmażone na patelni. Chłopi zlinczowali ludożercę.

[...]

 

W latach 1932-33 na Ukrainie zmarło z głodu 6, 7 lub 10 milionów ludzi.  Część cywilizowanych społeczeństw i ich cywilizowanych przedstawicieli nadal nie uważa odgórnie wywołanego Hołodomoru na Ukrainie za zbrodnię przeciwko ludzkości.

Rezolucja przyjęta 2 kwietnia 2008 roku przez parlament rosyjski głosi, że głodu z lat 30. XX wieku nie należy uznawać za ludobójstwo ani wykorzystywać jako narzędzia politycznego.