Być może dlatego prawie nikomu nie przeszkadza to, że Chiny, którym w obecnej postaci daleko do ideału demokratycznego państwa prawa, zostały organizatorem igrzysk olimpijskich, igrzysk pokoju. Być może nikomu nie przeszkadza liczba osób rozstrzeliwanych w ramach publicznych egzekucji na stadionach, nie wadzi współczesnemu światu milczenie na placu Tian An Men, mrok skrywający Tybet, prześladowania katolików i muzułmanów, przytłaczająca bieda chińskiej prowincji i kontrast tych obrazów do nieskrywanej propagandy sukcesu uprawianej przez komunistycznych kacyków z Pekinu. Nam – trochę przeszkadza.

Można by się zżymać na tę okoliczność bez końca, wyszliśmy jednak z założenia, że olimpiada stanowi niepowtarzalną okazję, by powiedzieć i dowiedzieć się czegoś więcej o Chinach i o tym, jak naprawdę wygląda życie w ChRL. Nie ma co ukrywać – nasze zainteresowanie Chinami wynika głównie z naszej wrażliwości na prawa człowieka. Każdy ma swoją obsesję, dla piszącego te słowa obsesją tą jest idea wolnego Tybetu. Wolnego, czyli takiego, w którym za kultywowanie tradycji i religii nie trafia się do więzienia. Przynajmniej takiego. Nie ulega jednak wątpliwości, że Wolny Tybet może się ziścić tylko wtedy, gdy wolne będą Chiny.

Jest nas na razie kilkoro. Jesteśmy w znacznej mierze przypadkowymi osobami, ale chcemy umożliwić przepływ informacji, które nas i innych uwolnią w jakimś stopniu od okazjonalności działań i przygodności opinii. Żeby przeciwdziałać naruszeniom Praw Człowieka, najpierw trzeba mieć rzetelne, sprawdzone, mocne informacje, zaś samo podawanie owych faktów do publicznej wiadomości czyni zazwyczaj już wiele.

więcej – na właśnie otwartym serwisie:


http://www.pekin2008.dt.pl/