radek-kirschbaum blog

Ziemio nie kryj niczyjej krwi, iżby lament nie ustawał

Wpisy z okresu: 5.2007

MARIA KOBIERSKA
Puławy

„W 1942, czy tez 1943, juz dobrze sobie nie przypominam, wiem, że to w tych latach, przy końcu miesiąca listopada wielkim sznurem ok. 200, a może i więcej furmanek wiozło ludzi przez Puławy i nie wiem, dla jakich powodów i przyczyn, sznur ten wspomnianych furmanek zatrzymał się na ul. Zielonej, obok domu mego wujka, Jana Madeja, będącego właścicielem tegoż domu, a u którego to wujka ja zamieszkiwałam.
W tym to czasie, kiedy furmanki zbliżyły się do naszego domu, służąca nasza, która była w ogrodzie, wpada i mówi: „Panienko, Żydów wiozą”. Wybiegłam na ogród, który przeciągał obok wspomnianej ul. Zielonej, i spostrzegłam że rzeczywiście ciągnęły się długim sznurem furmanki załadowane siedzącymi Żydami. Jechały całe rodziny, to jest matki tuliły do siebie swe dzieci a obok nich siedzieli mężczyźni Żydzi, już w nawet dość podstarzałym wieku, cichutko płacząc i ocierając łzy. Ja, schroniona w żywopłocie naszego parkanu ogrodowego, przysunęłam się jeszcze bliżej. Ogarnął mnie straszny żal, że za co, gdzie skąd i w jakim kierunku wiozą ich? Wtem starszy Żyd zauważył mnie i zaczął prosić: „Wody!” coraz głośniej, płacząc prosił: „Panienko, wody!”. Ogarnął mnie straszny lęk, ponieważ w domu mego wujka zakwaterowani byli Niemcy. Ogłoszenia zarządzające niemieckie zabraniające niesienia pomocy Żydom w Puławach były porozklejane na ulicach. A na każdej dziesiątej furmance siedział żandarm niemiecki.
Wówczas nasunęła mi się myśl: Przecież jestem katoliczką, której z samego obowiązku nieść pomóc bliźniemu”. Cichy płacz matek i ich drobnych dzieci formalnie dławił mnie. Obejrzałam się wokół siebie, spojrzałam na nasz dom, czy nie patrzą Niemcy, i wokół furmanek, że żandarm niemiecki odwrócony był w druga stronę. Pobiegłam do domu i w szybkim tempie nabrałam wody, i po cichutku, skradając się cienista alejką, przez nasz ogród wiodącą, podałam Żydowi wodę. I tak sprawa udawała się przez jakiś czas. […] Aż pewnego razu przyjechał starosta niemiecki z miasta Chełma Lubelskiego do Puław. Był on u swojej żony, która również miała kwaterę w domu naszego wujka. Wtem trzeba trafu, e w godzinach przedpołudniowych usłyszałam znów ogromny turkot furmanek i tupot koni. Nagle coś tam się stało, że furmanki na naszej ul. Zielonej musiały również się zatrzymać, docierając obok naszego domu. Żydzi mnie spostrzegli i zaczęli po cichu prosić wody, wołając: „Panienko, panienko, wody!”. Obejrzałam się wokół siebie, czy z domu naszego kto nie patrzy oraz na żandarmów, którzy cos między sobą obgadywali. Widząc, że nikt nie patrzy, podałam szybko wodę. Niestety! Nie zauważyłam, że ów przyjezdny Niemiec, który przyjechał z Chełma do swej zony, stał ukryty w oknie i obserwował mnie. Wszystko widział! Zaraz zatelefonował do tutejszego starosty puławskiego, gdzie przyszli żandarmi, aresztując mnie, i wywieźli do Lublina, do obozu który mieścił się przy ulicy Krochmalnej. Tam przechodziłam różne kwarantanny obozowe, oczyszczające, odkażające itp. Jedni mi mówili w obozie, że wywiozą mnie na ciężkie roboty w głąb Niemiec, drudzy zaś mówili, że czeka mnie kara śmierci. […] Podczas swego pobytu w obozie nabawiłam się na chorobę serca i nerek, która do dziś odczuwam. Od czasu wyzwolenia Polski pracuję jako wychowawczyni przedszkoli.”

Wszystko wskazuje na to, że Maria Kobierska pisała o jesieni 1942 roku, wtedy to likwidowano getta na terenie Lubelszczyzny transportując ich mieszkańców w kierunku Sobiboru. Kim byli Żydzi, którym Maria Kobierska podawała wodę?

Byłem oddzielony od getta murem. Tam wewnątrz uwięzieni byli ludzie, ale był to również akt obelżywy wobec mnie samego i innych czujących podobnie jak ja. Będąc na zewnątrz tych murów byłem mimowolnie ich nadzorcą, tak jak ten, który jest na zewnątrz klatki, i jeżeli jest zamknięta, staje się jej strażnikiem, mimo że nie przyczynia się ani do jej budowy, ani jej szczelności czy nieprzenikalności. Byłem ubezwłasnowolnionym widzem.

Jerzy Ficowski

IMG_0125.JPG
fot. http://gilling.info

Kilka dni temu, dzień po dniu kolejnej rocznicy upadku powstania w warszawskim getcie, upłynęła pierwsza rocznica śmierci poety.

gdziekolwiek jesteś nie jesteś
sam po tamtej stronie murów

Darek Pado


  • RSS