16.jpg
[fot. http://www.pomorze.gd.pl ]

Jesienią 1944 front wschodni oparł się o Wisłę i gdzieniegdzie o granicę Prus Wschodnich. Dowódcy obszarów przez które niebawem miała przetoczyć się sowiecka ofensywa, wiedzieli, że to jest już koniec. Na pewno czuli bowiem wielu z nich występowało o wydanie zgody na planową ewakuację ludności cywilnej z rdzennych terenów Rzeszy aby uchronić ją od niepotrzebnych strat a zarazem ułatwić manewrowanie wojsk w obronie. Trzech gauleiterów: Pomorza/Prus Zachodnich – Albert Forster, Prus Wschodnich – Erich Koch i Sląska -Karl Hanke jednak stawiało wojskowym zdecydowany opór w tych planach. Wywodzili że jesienią 1944 roku takie działania byłyby sianiem defetyzmu. Wobec narastającej histerii końca wojny oraz oczywistych oznak rozkładu Państwa coraz więcej było bowiem mowy o posłuszeństwie przez strach, dyscyplinie, poprzez mord. Z wyroków lotnych sądów wojskowych rozstrzeliwano coraz więcej, coraz młodszych oficerów i żołnierzy fuhrera pod byle pretekstem. Gauleiterzy Hanke, Forster i Koch stanowili niejako zwarty front przeciwko ewakuacjom śląc do fuhrera telegram za telegramem jak to będą walczyć do ostatniej kropli krwi i nie oddadzą ani piędzi niemieckiej ziemi, być może pisali tez coś o oddawaniu guzików. Podobno w czasie wizyty Alberta Speera we Wrocławiu Hanke miał powiedzieć:
„-Rosjanie nigdy go nie zdobędą. Prędzej go spalę!”

Sowiecka ofensywa ruszyła 17 stycznia 1945 roku i rozcięła front natychmiast na kilka izolowanych odcinków. Powstały „wędrujące kotły” złożone z odciętych od sztabów grup niemieckich wojsk, które coraz częściej wchłaniały w siebie rosnące tłumy uchodźców. Ewakuacja odkładana do ostatniej chwili na terenach Pomorza, Warmii, Mazur i Śląska zamieniła się w masowy, paniczny i chaotyczny exodus. Żeby wzmocnić ducha oporu, propaganda Goebbelsa nagłośniła masakrę jakiej dokonała Armia Czerwona we wsi Nemmersdorf, pierwszej rdzennej niemieckiej wsi jaka została zdobyta. Zamiast wzmocnienia ducha oporu, uzyskano efekt grozy i panicznego strachu przed Rosjanami. Miliony Niemców ruszyły wraz z rodzinami, dobytkiem w nieprzewidywalnych kierunkach. W wielu wypadkach dochodziło do rodzinnych samobójstw, kiedy rodzice zabijali swoje dzieci a następnie siebie. W Prusach Wschodnich większość usiłowała dostać się do Piławy, skąd miała być prowadzona ewakuacja droga morską do Rzeszy. Na drogach prowadzących na północ uchodźców dziesiątkował mróz i bombardowania sowieckich bombowców (zupełnie jak w Polsce w roku 1939). Na samym Zalewie Wiślanym przez który po lodzie uciekającym usiłowali dotrzeć do zbawczych portów rozgrywały się sceny jeszcze dramatyczniejsze niz na lądzie. W wielu relacjach jest mowa o celowym bombardowaniu lodu przez sowietów aby potopić jak najwięcej ludzi; mowa jest o odcięciu tłumu uchodźców na środku zalewu przez niemieckie lodołamacze, które otrzymały rozkaz wyrąbania w kanału do Elbląga w celu ewakuacji resztek Krigsmarine. Dramaty tych którym udało się dostać na statki płynące do Rzeszy sa również znane, dość powiedzieć, że zatopienie przez sowieckie okręty podwodne tylko trzech statków ewakuacyjnych – „Wilhelm Gustloff”, „General von Steuben” i „Goya” spowodowało śmierć na pewno ponad 10.000 cywilów.

Tę drogę po równo dzielili także robotnicy przymusowi, jeńcy wojenni (budowali lotnisko w wyburzomnym centrum Wrocławia), więźniowie obozów koncentracyjnych, rdzenna ludnosc innego niż niemieckie pochodzenia. Wszystko i wszyscy którzy miei nieszczeście się znaleźć w granicach III Rzeszy w tym czasie byli wrogiem Armii Czerwonej.

Gauleiterzy Hanke, Koch i Forster nie byli skorzy do tak teatralnych gestów jak feldmarszałek Model, który zastrzelił się w dniu kapitulacji Zagłębia Ruhry. Trwali dzielnie na swoich posterunkach póki nie trzeba było uciekać. W tym samym czasie kiedy narastała fala uchodźców, głodnych, wymęczonych wieloletnia wojną i cierpieniami krasnoarmiejców tak oto zagrzewał do boju Ilia Erenburg:
„Mordujcie odważni czerwonoarmiejcy , mordujcie ! Nie ma w Niemcach nic co by było niewinne . Stosujcie się do wezwania towarzysza Stalina i rozdepczcie to faszystowskie zwierze w jego jaskini . Łamcie siłą wyniosłość germańskich kobiet , bierzcie je bez umiarkowania jako łup . Zabijajcie odważni czerwonogwardziści… zabijajcie !”
Gen. pik Rybałko, dowódca 3 armii pancernej gwardii we Froncie Koniewa, stracił córkę, która zaginęła w 1942 roku na Ukrainie. W jednym tylko pułku jego armii było 158 żołnierzy, którzy utracili bliskich krewnych, zabitych przez Niemców; 56, których rodziny wywieziono na roboty przymusowe, i prawie 450, którzy utracili swoje domy. Ci ludzie nader często nie rozróżniali Niemca od Kaszuba, szczególnie gdy chodziło o kobiety – nie odróżniali także Niemki od np. wieźniarki czy przymusowej robotnicy. Mawiało się, że pierwszy rzut zbiera zegarki, drugi gwałci, trzeci zbiera sprzety domowe i ubrania. Grabieże i mordy coraz częsciej obezwładniały całe jednostki Armii Czerwonej, dlatego też prawdopodobnie 27 stycznia Marszałek Iwan Koniew wydał podległym sobie dowódcom rozkaz karania smiercią z grabieże i gwałty. Czasem rozkaz wykonywano.

Antony Beevor na podstawie przeprowadzonych przez siebie badań podaje że w latach 1945-1948 przeprowadzono w Niemczech około 2 milionów aborcji.
Ten sam Beevor ilość gwałtów szacuje ostrożnie na 10 milionów. Ile nikt nie wie i nigdy sie nie dowie.
Wiele kobiet po zgwałceniu mordowano. Gwałcono wszystkie istoty żeńskie w wieku od 8 do 80 lat.
W 1939 roku ludność Prus Wschodnich liczyła około 3, 5 miliona ludzi,
latem 1945 – około 400 tysięcy.
Oblicza się że około 600 – 700 tys. zginęło jesienią 1944 oraz zimą i wiosną 1945.
Z Wrocławia w trakcie walk uciekło w opóźnionej ewakuacji 700.000 ludzi, około 100.000 z nich zginęło.
Gauleiterzy Hanke, Forster i Koch uciekli z bronionych Gau przed ich kapitulacją, tę bowiem zostawili wojskowym.
Hanke pochwycony w Czechach dostał się do alianckiej niewoli, zastrzelony został przez konwojenta w trakcie próby ucieczki.
Forster i Koch zostali wydani po wojnie przez zachodnich aliantów polskim sądom i zostali obaj skazani na karę śmierci.
Forstera stracono w więzieniu na Mokotowie w roku 1952.
Erich Koch otrzymał wyrok śmierci w roku 1959, który zamieniono mu na dożywocie. Zmarł w roku 1986 w więzieniu w Barczewie k. Olsztyna.
Ilia Erenburg zmarł w roku 1967 w Moskwie.

6.jpg
[fot. http://www.pomorze.gd.pl ]

Żyję i mieszkam na ziemiach odzyskanych.