radek-kirschbaum blog

Ziemio nie kryj niczyjej krwi, iżby lament nie ustawał

Wpisy z okresu: 5.2005

Oczywiście chodzi o maki na Monte Cassinoco piły krew. Przypomnijmy – chłopaki wyszli z domu sowieckiego, z domu niewoli, łagrów i GUŁagu. Wiedzieli wiele. I za Wańkowiczem, „Monte Cassino”, tom II, rozdział 141. „Patrol ppor. Jędrzejewskiego” str. 190 i dalej do 194:
„[...]Radiooperator Grudziński działał cały czas jak w transie. Pamięta, jak otwierał stację (która poczęła reagować), że łapał jakieś dalekie głosy, że przechodził na nadawanie w eter…., że potem konstaktował,, że spada ogień…., że jak przez mgłę sobie uświadamiał ; pewno jednak złapali moje wołanie… pamięta, że posuwał się w trop za ppor. Figlem…., że działał. Od czasu, kiedy mu pamięć dopisuje wie, że leżał w rozpadlinie na boku, antena była położona na boku, na głazach, aby nie zdradzić położenia. Pod bokiem czuł coś miękkiego i dobrze mu z tym było . Szła nawała i starał się ograniczyć ruchy do minimum. Tuż za nim padł pocisk, rozprysnął się literą V, dosięgnął jego sąsiadów na prawo i lewo. Posłyszał z prawej gardłowe „Jezu”, z lewej po chwili; co z Wejmanem?. I czyjaś odpowiedź: Mózg na skale… A to tymczasem Niemcy oceniwszy, że przeciwnik jest już „zrobiony” dostatecznie, wybiegli swoim zwyczajem ze schronu za przeciwstokiem do krótkiego przeciwuderzenia.. A już szarzeje. Sześć sylwetek niemieckich obchodzi nasze pozycje. Są już o 10 -15 metrów. Żarlikowski wygarnia cały magazynek tomsona, z grupy jego leci na Niemców dwa granaty. Dwóch padło, reszta wsiąkła w teren. Grupa sąsiednia na prawo rąbie frontalny atak Niemców. Wyskakuje dwóch czerwonych diabłów, to nasi cekaemiarze cali we krwi, stawiają cekaem nad głową – wstrzymali, atak niemiecki załamał się i tu. Cekaemiarze – eks- plutonowy Wejman i strz. Sornek, który przyszedł do nas z niemieckiego Africa Corps, krzyczą: Rąbnęliśmy Niemca! Istotnie zwisa ciało Niemca zza bunkra. Roznamiętnieni – wychylają się, bije w nich seri. Wejman leci w dół, bijąc bezładnie głową o skałę, Sornek łapie się za postrzelone ramię. Ppor. Jędrzejewski, który właśnie strzelał z tomsona biegnie do Wejmana. Sornek (zwariował chłop) z nagła usiłuje strzelić obcasami, zestawiając okręcone szmatami buty. Panie poruczniku, melduję, że mam przebitą rękę, czy mam się wycofać? Czaszka Wejmana otwarta, widać mózg. Ppor. Jędrzejewski bandażuje przy pomocy kaprala Czernkowskiego, który wrócił z wyprawy po amunicję z pustymi rękami. Niemieckie przeciwuderzenie odparte.[...] Żarlikowski rzuca spojrzenie na rannego. Wejman dyszy ciężko, rzęzi. Może z tym rzężeniem wyniesie, uchowa tlejące życie przyjaciela. [...] Wytknął głowę ze składaka – gdzie nasi? Krzyczą do niego z bunkra, położonego w tył skos o 25 metrów. Klęcząc przygięty (bo taka jest właśnie wysokość otaczającej ścianki składaka), rozwala kamienie ścianki od strony swoich. Zabiera niewystrzelany magazynek rannego. Kładzie się na brzuchu, wciąga rannego na siebie. Będzie się czołgać jak ślimak z muszlą na grzbiecie. [...] Ale Wejman bezwałdnie spada na boki. Wówczas Żarlikowski kładzie się na wznak, wciąga rannego na siebie; będzie mógł w ten sposób nogami odpychać się o kamienie i przesuwać piędź po piędzi, równocześnie rękami trzymając rannego. Krwawa głowa sącząc krwią po twarzy Żarlikowskiego lata na strony i charczy. Co każde przesunięcie 15 centymetrów Żarlikowski przesuwa dalej swój tomson. Co kilka przesunięć spycha rannego sobie między nogi, by złapać więcej tchu przygniecioną przeponą brzuszną. Ile czasu to trwa? Żarlikowski ani wówczas nie wiedział ani teraz powiedzieć nie może. [...] Pełznąc tyłem na plecach nie widzi swoich i nie jest w stanie oglądać się. [...] Rannemu spadają bandaże – oczy i usta Żarlikowskiego zalewa krew i biała masa. – Trupa mam na sobie – przelatuje przez mózg Żarlikowskiego. Ale Wejman wciąż charczy. Może będzie żył? [...] I zrozpaczony chłopak – przez ten mózg zamulający usta, przez krew zalewającą oczy – woła do schronu, do dowódcy:
- Panie poruczniku, czy on może żyć?
[...]
- Zostaw go – słyszy odpowiedź.”

cassinodead8yy.jpg

Okolicznościowy slogan mówi, że słodko i zaszczytnie jest umierać za Ojczyznę.

rece.jpg

Z depeszy generała Władysława Andersa do Ministra Obrony narodowej w Londynie z dnia 15 IV 1943 r. :
„ Od wyjścia z więzienia, starałem się o odnalezienie naszych żołnierzy ze Starobielska, Kozielska i Ostaszkowa. Otrzymywałem od władz sowieckich stale wymijające odpowiedzi. Naczelny Wódz, będąc w Moskwie interpelował osobiście u Stalina na co otrzymał odpowiedź, że prawdopodobnie oni uciekli [...] Posyłałem ludzi we wszystkie strony dla odszukania… W rozmowach prywatnych niektórzy dygnitarze sowieccy wypowiadali się, że w tej sprawie popełniono „rokowuju oszybku”. Wiadomości które do nas dochodziły, twierdziły, że część naszych oficerów została rozmyślnie zatopiona w Oceanie Lodowatym Jest jednak zupełnie możliwe, że wywiezieni z Kozielska zostali zamordowani pod Smoleńskiem. Cześć nazwisk podanych przez radio niemieckie figuruje w naszych kartotekach. Faktem jest, że ani jeden z 8300 oficerów w Kozielsku i Starobielsku oraz 4000 podoficerów żandarmerii i policji z obozu w Ostaszkowie do armii nie dołączył. O żadnym z nich, pomimo największych ze strony naszej wysiłków, nie uzyskaliśmy najmniejszej wiadomości. Jesteśmy od dawna najgłębiej przekonani, że wszyscy oni nie żyją i zostali celowo wymordowani. [...] Uważam za konieczne wystąpienie Rządu w tej sprawie, celem uzyskania oficjalnych wyjaśnień sowieckich, tym bardziej, że nasi żołnierze są przekonani, że i reszta naszych ludzi w Sowietach zostanie zniszczona.”
Prokuratorzy radzieccy w Norymberdze wpisali zbrodnie na polskich jeńcach wojennych z wojny której nie było – bo przecież do dzisiaj nikt na świecie nie uznał 17 września za wojnę – do licznych zbrodni niemieckich. Ostatnio prokuratura rosyjska nadająca od lat sprawę Katynia ogłosiła, że ponieważ było to zwykłe przestępstwo – sprawa polskich jeńców wojennych z wojny której nie było – uległa przedawnieniu.12 do 22 tysięcy pojedynczych zabójstw uległo przedawnieniu. Tak samo jak ulega przedawnieniu kradzież siewnika, udział w bójce, włamanie do kiosku.


  • RSS