radek-kirschbaum blog

Ziemio nie kryj niczyjej krwi, iżby lament nie ustawał

Wpisy z okresu: 3.2005

Wielki Czwartek to dzień ustanowienia kapłaństwa. Odnośne czytanie w kościołach. Tutaj czytanie z Ernsta Klee z książki „Auschwitz – medycyna III Rzeszy i jej ofiary” (polskie wydanie, „Universitas”, Kraków 2005).

298.jpg

W listopadzie 1941 do Dachau przybył transport 1800 polskich księży, profesorów teologii, kleryków. Dwunastogodzinny apel nago i cała zima na boso, tylko w koszulach. Umierają na zapalenie płuc, nerek, na serce. Są ulubionymi „osobami doświadczalnymi” w eksperymentach prowadzonych w Dachau przez poważanych doktorów nauk medycznych. W listopadzie 1942 w testach z ropowicą bierze udział czterdziestu polskich księży. Wywoływano u nich ropowicę poprzez wstrzyknięcie w żyłę odpowiedniej ilości ropy. Następnie czterech z nich pozostawiono bez opieki medycznej (grupa kontrolna). Pozostałych dzieli się na dwie grupy i leczy dwoma różnymi metodami, co jakiś czas podtrzymując zakażenie. Robi się to poprzez naciaganie do strzykawki np. ropy z uda i wstrzykiwanie jej do żył na przedramieniu. Większość „osób doświadczalnych” umiera.
Z zeznania więźnia Franza Blahy, czeskiego lekarza, który zajmował się m.in. sekcjami zwłok zmarłych współwięźniów:
„Często rozmawialiśmy o tym ile dni musiałby mieć kościelny kalendarz, by pomieścić imiona tych wszystkich męczenników i świętych.”

Fragmenty realcji przedstawionej w Polsce przez Helsinską Fundacje Praw Człowieka oraz południowokoreańskiej organizacji pozarządowej Citizens Alliance for North Korean Human Rights,w ramach V Konferencji „Prawa Człowieka i Uchodźców z Korei Północnej”, która odbyła się w Warszawie w dniach 29 lutego – 2 marca 2004 r. Świadek mówi:
„Gdy przyjeżdżali wizytatorzy spoza obozu, oficerowie służb bezpieczeństwa, inni strażnicy, więźniowie musieli klęczeć z czołem pochylonym do ziemi. Jeżeli którykolwiek spojrzał nieopatrznie na gościa, natychmiast był bity karabinami czy kamieniami. Nierzadko zdarzało się, że któryś z więźniów zmarł w wyniku pęknięcia czaszki bądź uszkodzenia mózgu.
Jeżeli ktoś został złapany na posiadaniu kryształków soli w kieszeni albo kawałka metalu, którym można było rozniecić ogień, konsekwencje były straszne. Uważano to za próbę ucieczki karaną egzekucją poprzez rozstrzelanie, powieszenie, bądź zakopanie żywcem. To właśnie spotkało Hahn Seung-chola z Hoeryoung w prowincji Północny Hamgyong. Został uwięziony za próbę ucieczki do Korei Południowej. Po czterech latach pobytu w obozie znaleziono przy nim sól. Strażnicy przywiązali go drutem kolczastym za szyję i przyczepili do samochodu. Wlekli go z jednego okręgu do drugiego, przez około 4 km. Pozostałym więźniom kazano się ustawić po obu stronach drogi i przyglądać się tej scenie.
Na koniec, gdy skóra z jego nadgarstków i głowy była kompletnie zdarta, kazano nam podejść i umaczać palce w jego krwi. To była straszna nauczka, aby innym odechciało się ucieczki. Na koniec strażnicy zastrzelili go, gdy zobaczyli, że się jeszcze rusza. Na widok tej egzekucji, starszy mężczyzna około sześćdziesiątki imieniem Ahn Seung-eun, który znalazł się w obozie za porównanie Kim Ir Sena i Kim Jong Ila do faszystów, gorszych niż japońscy kolonialiści, wyszedł przed grupę, ponieważ widok ten wywołał u niego szok i zaczął krzyczeć: „Jak mogliście zabić człowieka za tę odrobinę soli? W tak bestialski sposób. I na dodatek każecie nam to wszystko oglądać i maczać palce w jego krwi!” Rozległy się strzały i stary Ahn padł martwy. Miesięcznie zabijano w ten sposób sześciu do dziesięciu ludzi.
[...]
Więźniowie polityczni w obozie Yodok dostają dziennie 120 g kleiku ryżowego. Pracują po 15 – 16 godzin na dobę. Stwarzając ludziom takie warunki, władze obozów nakazują im jednocześnie doceniać miłosierdzie i opiekę Kim Jong Ila.
Gdy dostałem się do obozu, nie zdawałem sobie sprawy, jak będzie wyglądać moje życie. Nie oczekiwałem komfortu, ale sądziłem, że da się przeżyć. Jak bardzo się myliłem. Cierpienie fizyczne i psychiczne było ciężkie do zniesienia. Po 15 dniach wstępnych w obozie, dostałem ubranie po poprzednim więźniu, który zmarł. Umieszczono mnie w czymś, co służyło kiedyś jako magazyn ryżu. Deszcz i śnieg padały do środka.
Więźniowie szukają roślin i polują na wszelkie ruszające się stworzenia, łącznie z wężami, żabami i szczurami. Innymi słowy, wszystko co żyje, jest jadalne.
Jak na ironię, kurczaki, gęsi, które hoduje się dla władz więzienia, są regularnie karmione ziarnem. Więźniowie wydłubują ziarna z ich odchodów, żeby przeżyć. Ci więźniowie umierają powolną śmiercią głodową, chyba że stanie się coś, co wcześniej pozbawi ich życia. Nowoprzybyli więźniowie najbardziej zmieniają się na początku pobytu. Gdy ich ciała skurczą się do granic możliwości, zaczynają połykać własne odchody.
Gdy któryś z więźniów umrze z głodu, trzeba go pochować w górach.”

Świadek został zwolniony z obozu Yodok 5 stycznia 1999, w kwietniu 1999 zbiegł do Chin, obecnie mieszka w Korei Południowej.

żródło: http://www.hfhrpol.waw.pl/Korea/Young.html

(Na marginesie rozważań o liście obecności na nadchodzących uroczystościach w Moskwie z okazji 60 rocznicy 8 maja 1945 roku)

Według ujawnionych dokumentów NKWD liczba więźniów sowieckich obozów koncentracyjnych oraz kolonii karnych progresywnie wzrastała już od lat 30, by osiągnąć swe apogeum w latach 50.

W 1930 roku liczbę uwięzionych miała wynosić 179 000 osób, w 1941 liczba uwięzionych wzrosła do 1 929 729 osób.

Paradoksem też nie jest, iż w latach 1943 ( 1.484.182 uwiezionych) – 1944 nastąpił znaczny spadek mieszkańców Gułagów ( o około 304.361 osób), którzy musieli przecież walczyć o zwycięstwo i chwałę Kraju Rad. Liczba ta nie oddaje jednak prawdziwej, wielkiej rotacji więźniów w tych latach, gdyż w okresie wojny blisko milion z pośród nich został wcielonych w szeregi Armii Czerwonej.

W dniu zwycięstwa stan Gułagów wynosił 1.460.677 osób. Radosna była chwila zwycięstwa gdyż już w jej piątą rocznicę zesłanych było około 2.525.146 osób.

83028.jpg

Nota przygotowana przez Darka Pado na podstawie Anne Applebaum „Gułag”


  • RSS