księga gości


2012
marzec
luty
2009
listopad
kwiecień
styczeń
2008
wrzesień
sierpień
luty
styczeń
2007
październik
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
styczeń
2006
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty



Życie
Tybet żyje

blog macierzysty
blog macierzysty .

Inne
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
AUSCHWITZ .
What for - Powstanie Warszawskie "Radosław, nie strzelać"
Pamiętając Nagasaki między innymi galeria Yosuki Yamahaty
Historia Najnowsza strona Stanisława Ciesielskiego - głównie tragiczne kwestie wschodnie.
Historia Obozu Zagłady w Bełżcu dobrze zrobiona strona o obozie z którego przeżyła tylko jedna osoba.
Żydzi 1939-45. Zagłada. Haganah. Część sporego serwisu poświęconego historii Żydów i Państwa Izrael





BLOG
jeżeli chcesz do mnie napisać - oto mój e-mail: radek_kirschbaum@o2.pl


















radek-kirschbaum



DINA BABBIT albo SNIEŻKA W AUSCHWITZ


Trudno wyznaczyć początek i koniec historii, którą wciąga czytelnika Lidia Ostałowska w reportażu „Farby wodne” wydanym przez Wydawnictwo „Czarne”. Można zaryzykować twierdzenie, że nici zdarzeń po raz pierwszy nierozerwalnie zawiązują się w 1943 roku, kiedy do Auschwitz trafia Dina Gottliebova, studentka akademii sztuk pięknych. Kiedy maluje w baraku dziecięcym na ścianie sceny z rysunkowej wersji Królewny Śnieżki, zwraca na nią uwagę dr Josef Mengele, dla którego następnie tworzy portrety więźniów podobozu cygańskiego w Auschwitz. Portrety cygańskich więźniów Auschwitz-Birkenau okazują się być jednymi z nielicznych dokumentów zagłady społeczności romskiej w czasach terroru III Rzeszy. Wiele lat po wojnie Dina Gottliebova dowiaduje się o istnieniu tworzonych przez nią obrazów i żąda ich zwrotu, powołując się na prawo do własności intelektualnej. Na to nie zgadza się Muzeum w Auschwitz, wywodząc że w gruncie rzeczy stworzone przez nią akwarele, które być może ratowały Dinie życie zarazem ocaliły anonimowe twarze więźniów Birkenau. Sprawa akwarel autorstwa Diny Gottliebovej jak w soczewce pokazuje splot relacji i nierozwiązywalnych konfliktów kulturowych pomiędzy społecznościami ofiar. Z jednej strony pojawiają się racje Muzeum w Auschwitz gromadzącego wszelkie ślady ludobójstwa zgodnie ze swoją misją. Trudno odmówić im racji. Gdyby ktoś rozpoznał na ekspozycji walizkę należącą do swojej rodziny powinien ją zabrać? Z drugiej strony ujawniają się racje społeczności romskiej, pozbawionej podmiotowości przez oprawców, ale także przez wiele lat nie traktowanej przez państwa i społeczeństwa europejskie jako podmiot zbrodni. Dla Romów/Cyganów/Sinti akwarele Gottliebowej były i są jednymi z nielicznych dowodów/dokumentów/pamiątek po ich zagładzie, pożarciu, zniknięciu.  Z trzeciej strony pozostaje pytanie o prawo autorki do wykonanych przez nią na zlecenie dr. Mengele obrazów. Kto jest właścicielem tych akwarel – społeczność której przedstawicieli przedstawiają? Autorka? A może zleceniodawca dr. Mengele i jego spadkobiercy? Szczególnie smutnym finalnym odkryciem okazuje się, że nawet po latach – trudno mówić o unieważnieniu ludzkich różnic wobec zła, jakim był nazizm. Po latach okazuje się, że pamięć wcale nie zrównuje ludzkiego cierpienia, ale je różnicuje i jak się wydaje – utrwala te zróżnicowania, sprawiające, że wiele lat po doznanych cierpieniach ofiary nadal toczą makabryczne w swej istocie spory. Co więcej - linie tego (ale także wielu innych podobnych) konfliktu układają się dziwnie podobnie do linii podziałów wykreślonych drutem kolczastym w Birkenau.


2012-03-20 11:33:22 skomentuj (0)